|
WIADOMOŚCIKoniec z odrabianiem lekcji [2007.02.12]
The Guardian donosi (informacja za www.wiadomosci.onet.pl), że naukowcy alarmują przeciwko nadmiarowi zadań domowych, który ich zdaniem zniechęca dzieci do nauki, a ponadto powoduje kłótnie w rodzinie. W zamian za to proponują: lepiej żeby po szkole pociechy gotowały, piekły chleb, chodziły na wystawy albo na spacer.
Okazuje się, że w Wielkiej Brytanii – gdzie od dziewięciu lat istnieje obowiązek odrabiania lekcji, obejmujący nawet pięciolatków – wielu nauczycieli zrezygnowało z tradycyjnych zadań domowych na rzecz zabawy, w której uczestniczą zarówno dzieci, jak i rodzice. Jedna z londyńskich podstawówek zamieniła niekończące się słupki i ćwiczenia ortograficzne na wycieczki do muzeum i zadania z gotowania.
Jak pokazują badania profesor Susan Hallam z londyńskiego Instytutu Edukacji, niewłaściwe zadawanie prac domowych może być wręcz szkodliwe dla uczniów. "Zadanie domowe musi mieć sens – mówi profesor Hallam. – Jeśli ma to być jedynie sztuka dla sztuki, bez uważnie przemyślanego celu, bo szkole się wydaje, że tak trzeba, to jest to strata czasu. W sytuacjach ekstremalnych praca domowa może nawet zakłócić życie rodzinne".
Nawet niektórzy dyrektorzy szkół sceptycznie odnoszą się do odrabiania lekcji w domu. Wielu nauczycieli przeczuwa, że prace domowe nic nie dają dzieciom. Zadają je jednak, bo tego wymagają od nich rodzice. Dyrektorka jednej ze szkół w północnym Londynie, Shirley Boffey zastąpiła znaczną część tradycyjnych zadań tak zwanym "domowym nauczaniem". Ograniczyła słupki, gramatykę i ortografię na rzecz gotowania, wycieczek do muzeów czy zadań artystycznych. Ostatnio w ramach pracy domowej rodzice mieli zabrać swoje pociechy do pobliskiego Alexandra Palace, gdzie dzieci mogły popatrzeć przez teleskop. Innym razem trzeba było wspólnie upiec chleb. Odrabianie lekcji obejmowało także rodzinny spacer po okolicy. "Robimy to z tych samych powodów, przez które w Stanach Zjednoczonych trwa zażarta dyskusja – mówi Boffey. – Zorientowaliśmy się, że tradycyjne prace domowe nie spełniają swego zadania. Chcieliśmy, żeby dzieci polubiły naukę, a nie traktowały ją jak przykry obowiązek".
Szkoła i wychowanie w rodzinie wielu dzieciom kojarzy się jedynie z tezą, że dorośli zawsze maja rację. Że mogą od nich wymagać wszystkiego i w dodatku nie dawać nic w zamian. Proponowany model „domowego nauczania” powoduje że dzieci i rodzice nagle musza się spotkać możliwym do wspólnego uprawiania poletku edukacyjnym. To całkiem niezły pomysł.
|
|