|
WIADOMOŚCISzansa na wyjście z niemożności [2007.02.24]
Wielu i w wielu miejscach pyta, jak to jest, że dookoła tyle biedy, a nie ma kogo poprosić o pomoc przy prostych czynnościach, co więcej ludzie, którzy dostają pomoc z każdej strony, zamiast się za nią odwdzięczyć choćby jakąś praca nad sobą, wyśmiewają się z tych co uczciwie pracują, nadużywają alkoholu, nie przestrzegają żadnych norm społecznych a swoje dzieci kształcą na kolejnych nierobów i żebraków.
Tymczasem ustawa o pomocy społecznej z marca 2004 r. wprowadziła zapis o kontrakcie socjalnym. To szczegółowa umowa, która zobowiązuje klienta do zmiany złych nawyków i szukania poprawy swojej sytuacji. Pracownik socjalny, negocjując z podopiecznymi, musi tak pokierować rozmową, by wytworzyć w nich przekonanie, że to ich pomysł na życie i że warto w siebie i najbliższych zainwestować. Jednocześnie muszą wiedzieć, że zasiłek nie jest przypisany na zawsze i nie wystarczy spełnić kryterium biedy, by go dostać.
Może więc warto zacząć wpływać na tę olbrzymią grupę niekoniecznej biedy. Zmusić ich przynajmniej do większej odpowiedzialności za swoje dzieci. Zachęcić do przestrzegania porządku. Być może przygotować i wdrożyć do podjęcia jakiejś pracy.
Bieda nie musi się mnożyć. Nie można odwracać się od niej, ale też nie można akceptować faktu, że dla wielu jest podstawowym zajęciem i niekiedy atrakcyjnych sposobem na życie. Wszyscy za to płacimy, a płacić będziemy jeszcze więcej ze względu na fakt dziedziczenia biedy, czego dowodem są kolejne pokolenia dzieci, które powoli wchodząc w dorosłość nie wyobrażają sobie innego życia jak w barłogu, z wyciągnięta ręką i nieustannej pijackiej malignie.
|
|