|
WIADOMOŚCIZabawa w zabijanie [2007.03.02]
Jak donosi The Guardian mali Irakijczycy na razie bawią się bronią na niby, ale niedługo mogą sięgnąć po tę prawdziwą. Patrzą na nieustającą przemoc i rozlew krwi. Ale nie ma nikogo, kto mógłby pomóc im przejść przez to doświadczenie najmłodszych lat. Dlatego irackie dzieci będą dorastać z głębokimi ranami psychicznymi. Możliwe, iż tak przywykną do przemocy, że jako dorośli będą się nią posługiwać w życiu codziennym.
Rodzice, nauczyciele i lekarze przytaczają całą litanię niepokojących sygnałów wysyłanych przez młodych ludzi pozostających pod ich opieką – od koszmarów i nocnego moczenia po zamknięcie się w sobie, napady lęku i przemoc wobec innych dzieci, czasami nawet wobec własnych rodziców. Ponieważ nikt nie zna dokładnej liczby ofiar wśród osób cywilnych w Iraku, nie wiadomo też, ile dzieci zostało tu zabitych lub rannych. Ale psycholodzy i organizacje pomocowe ostrzegają, że podczas gdy fizyczne rany odnoszone w tym konflikcie są dobrze widoczne – w szpitalach, kostnicach i na ekranach telewizorów – psychiczne i emocjonalne zaburzenia doświadczane przez iracką młodzież w dużej mierze umykają uwadze i nie są leczone.
W opublikowanym niedawno jednym z nielicznych badań Stowarzyszenie Irackich Psychologów stwierdza, że przemoc doświadczana przez miliony dzieci budzi poważne obawy o przyszłe pokolenia. Wezwało ono społeczność międzynarodową, by pomogła stworzyć poradnie psychologiczne dla dzieci i programy opieki nad ich zdrowiem psychicznym. Ze względów bezpieczeństwa obecność w Iraku takich organizacji, jak UNICEF jest ograniczona do minimum. W marcu Save the Children kończy tu swoją działalność, po piętnastu latach obecności. Iracki Czerwony Półksiężyc został zmuszony do zawieszenia programu pomocy dla dzieci cierpiących na wojenną traumę, ponieważ nie ma funduszy. Przeciążone szpitale nie są w stanie zaradzić problemom psychicznym, a wielu najlepszych lekarzy albo uciekło z kraju, albo zostało zabitych. Sytuację pogarsza dodatkowo piętno towarzyszące opiece psychologicznej i psychiatrycznej. Rodzice nie przyprowadzają swoich dzieci, ponieważ boją się, że zostaną one uznane za wariatów
Pozostają niewielkie miejscowe i zagraniczne organizacje pozarządowe oraz iraccy psychologowie, którzy również są narażeni na akty przemocy. Harith Hassan, jeden z najbardziej znanych w Iraku psychologów dziecięcych został w grudniu zastrzelony, gdy jechał do pracy. Dr Hassan, często występujący w mediach i znany ze swych bezkompromisowych komentarzy na temat psychologicznych uwarunkowań sytuacji w Iraku, pracował z ofiarami wojennej traumy. Bardzo zależało mu na tym, by odzwyczaić iracką młodzież od broni. Tuż przed śmiercią dr Hassan mówił nam o swych obawach o iracką młodzież. – Nie wolno o wszystko obwiniać okupacji i niedawnej wojny – przestrzegał. – Młodzi Irakijczycy musieli uczyć się zabijania od ponad trzydziestu lat. A teraz musimy nauczyć się dialogu i kompromisu. W przeciwnym razie nadal będziemy produkować psychopatyczne osobowości, dla których przemoc jest zwyczajnym sposobem załatwiania spraw życia codziennego.
|
|