|
|
|
|
|
|
|
|
|
Szukaj
|
|
|
Wyszukaj produkty w Sklepie:
|
|
|
|
Program PHARE
|
|
Projekt jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
|
|
|
|
|
WIADOMOŚCINieodpowiedzialność dorosłych [2007.06.19] W dniu1 czerwca kilku uczniów zaatakowało staruszkę przechodzącą obok szkolnego budynku; w stronę kobiety poleciały odłamki cegieł i wyzwiska. Grupa innych uczniów biernie się temu przyglądała. Rada pedagogiczna i dyrektorka szkoły postanowiły obniżyć młodzieży stopnie ze sprawowania: tym, którzy gnębili staruszkę do oceny nagannej, a tym, którzy przyglądali się i nie zareagowali - do nieodpowiedniej. Rodzice uczniów, którym obniżono oceny, zaprotestowali. O zawieszenie w obowiązkach dyrektorki szkoły zwrócił się rzecznik praw ucznia i rodzica.
Jak się skończy cała sprawa niewiadomo. Istotne jest przesłanie, które z niej wynika. Część młodych ludzi, którzy mają za nic prawo innych osób do życia w spokoju, otrzymała wyraźny sygnał. Otóż prawo, to jest taki „myk”, przy pomocy którego można się wyłgać z każdego, nawet i najgorszego uczynku. Wystarczy tylko znaleźć frajera albo odpowiednio nawiedzionego obrońcę, który w wystarczająco skuteczny sposób powie, że zakres czy poziom naszego łamania prawa jest niczym w porównaniu z tym, co robią z nami ci, którzy chcą na to ukarać. I drugi sygnał. Możemy robić co chcemy, rodzic e i tak będą mówić, że to nie skrzywdziliśmy kogoś, al. eto inni wymusili na nas takie zachowanie.
Jedną podstaw skuteczności działań wychowawczych jest wspólna odpowiedzialność i konsekwencja dorosłych w promowaniu czy wręcz egzekwowaniu określonych postaw i zachowań. Tymczasem uczniowie mają w tym zakresie do czynienia z dualizmem noszącym z jednej strony miano „praw dziecka” a z drugiej „łamanie praw dziecka”. Niemożna jednak, jak się zdaje, zestawiać w opozycji praw dziecka z prawami człowieka. Dziecko to też człowiek i powinno szanować innych ludzi. Jeśli innych trzeba bronić przed dziećmi to niemożna mówić, że te są niedotykalne.
Prawda jak zwykle jest gdzieś po środku drogi. Warto by wyruszyć w podróż i spróbować się w tym miejscu spotkać. Okopanie się na swoich stanowiskach niczemu nie służy. No może tylko tym wszystkim, którzy pod sztandarami prawa do wszystkiego, łamią prawa innych.
|
|
|