|
WIADOMOŚCIEdukacja w domu wariatów [2007.07.31]
Jak podaje „Gazeta Wyborcza” w wielu placówkach opiekuńczo-wychowaczych praktykuje się metodę zsyłani Ado szpitali psychiatrycznych wychowanków, którzy sprawiają szczególne problemy wychowawcom. Wystarczy pić, palić, kłamać, nie uczyć się, bić kolegów, czy nawet posiadać ADHD – i już można za karę pójść do szpitala psychiatrycznego. Rzecznika Praw Obywatelskich, zasugerowany rewelacjami „Gazety” sprawdził, jak często i z jakich powodów domy dziecka, ośrodki szkolno-wychowawcze i pogotowia opiekuńcze posyłają wychowanków do szpitali psychiatrycznych. Wyniki raportu są wstrząsające.
Pracownicy RPO skontrolowali w całym kraju 316 placówek. Wzięli pod lupę lata 2004-06. "W szpitalach psychiatrycznych przebywały dzieci ze wszystkich rodzajów placówek opiekuńczych, nie wyłączając rodzinnych domów dziecka, aczkolwiek najwięcej było wychowanków domów dziecka [publicznych]" - podaje raport. Dlaczego dzieci idą do psychiatryka? Raport sypie przykładami, cytując skierowania i karty pacjentów.
Trzynastolatek spędził w szpitalu pięć dni, bo był "agresywny, wracał ze szkoły torami, odrzucał naukę". U dwunastolatka "nie zadziałał nadzór kuratora, nadal zdarzały się ucieczki i kradzieże". Ośmiolatek "przejawiał zaburzenia emocjonalne, wandalizm, prowokował konflikty". Piętnastolatek "nałogowo palił papierosy, nie stosował się do regulaminu placówki, nie uczęszczał do szkoły, pił alkohol".
Niekiedy zamiast diagnozy pisano: "włóczęgowski tryb życia", "bezrefleksyjny sposób działania", "pobicie młodszego brata", "malowanie się czerwoną farbą", "nadseksualność", "zaniedbania środowiskowe i pedagogiczne". Albo po prostu: "decyzja lekarza".
"Pobyt dzieci w szpitalu psychiatrycznym jest przejawem bezradności wychowawców, którzy mają nierealistyczne oczekiwania, że w szpitalu agresywny wychowanek dostanie lekarstwo i będzie grzeczny" - podsumowuje dr Irena Kowalska, pełnomocnik RPO ds. rodziny. Jej zdaniem dzieci z takich placówek nierzadko wymagają terapii, ale powinna ona mieć miejsce w domu lub ośrodku, a nie w szpitalu.
Anna Kołtunowicz, koordynator kampanii Rodzice Zastępczy - Miłość Prawdziwa: - Dzieci z domów dziecka potrzebują dobrej opieki, a nie szpitali psychiatrycznych. A już na pewno nie kwalifikują się do tego mali pacjenci z ADHD. Jeśli skierowanie dziecka do szpitala nie jest uzasadnione medycznie, to skandal. Należałoby karać osoby, które doprowadziły do takiej sytuacji.
„Umieszczenie w szpitalu psychiatrycznym (...) jest ingerencją w podstawowe wolności człowieka. W praktyce jednak jest niejednokrotnie traktowane niemal jak dodatkowy »środek wychowawczy «” - pisze w raporcie rzecznik Janusz Kochanowski. I dalej: „Wychowawcy zgłaszają do leczenia dzieci z zaburzeniami zachowania, agresją, ADHD, dysleksją, trudnościami szkolnymi, a lekarze - zapewne z obawy przed odpowiedzialnością - przyjmują je na leczenie i wypisują z zaleceniem indywidualnego, życzliwego traktowania”.
|
|